kazanie2
II Niedziela Adwentu
4 Grudnia 2022 roku
Adwent, którego potrzebujemy

My, chrześcijanie, oczekujemy świąt Bożego Narodzenia i Wigilii Świętej Nocy, choć jednocześnie wiemy, że ta Noc już dawno zaistniała, że była to Noc, podczas której historia świata zmieniła się zasadniczo. Lecz jak to z nami często bywa, potrzebujemy czasu, aby pojąć doniosłość tego wydarzenia. Warto zadać sobie pytanie – na kogo oczekujemy podczas Adwentu? A może nie chcemy czekać i Boże Narodzenie moglibyśmy obchodzić praktycznie od zaraz? Kto chce sobie odpowiedzieć na to pytanie, ten musi dokonać nawrócenia, do którego nawołuje Jan Chrzciciel w dzisiejszej Ewangelii.

W centrum drugiej niedzieli Adwentu jest postać św. Jana Chrzciciela i jego nauka o Zbawicielu. Jan Chrzciciel naucza o konieczności nawrócenia (metanoia). Ludzie potrzebują nawrócenia, bo bliskie jest królestwo niebieskie. Nawrócenie trzeba zacząć od zmiany myślenia. Metanoia oznacza zmianę myślenia, sposobu wartościowania, przeżywania rzeczywistości. Nawrócenie stwarza okazję do wyzwolenia się ze swoich schematów myślenia, postrzegania, działania, do zmiany perspektywy przeżywania siebie i innych, do odkrycia nowych możliwości życia, do przebudowy sposobu swojej interakcji ze światem, z drugim człowiekiem, z Bogiem.

Nawrócenie to prostowanie ścieżek dla Pana – jak mówi Jan Chrzciciel. To nic innego, jak powrócić w swoim życiu do tego momentu, kiedy podążaliśmy prostą drogą w naszym rozeznawaniu rzeczywistości, w naszych wyborach moralnych, w naszych słowach, które były ewangelicznym tak, tak; nie, nie (Mt 5, 37).

Nawrócenie to swoisty proces oczyszczenia swego życia z iluzji, pozorów, zakłamań. Jak powiadał bp Fulton Sheen: „Być grzesznikiem to nasze nieszczęście, ale być tego świadomym – to nasza nadzieja”. Jan Chrzciciel, wzywając do nawrócenia, przywołuje obraz młócki, która polegała najpierw na młócce za pomocą cepów zboża rzuconego na klepisko. Następnie podrzucano je w górę za pomocą szufli nazywanej wiejadłem, w efekcie czego ziarno padało na ziemię, lekkie plewy zaś wywiewał wiatr. Nawrócenie ma prowadzić do tego, aby w glebę naszego życia mogło paść ziarno prawdy o tym, kim jesteśmy, czego pragniemy, co czujemy, jak myślimy.

W końcu nawrócenie to odcięcie się od tego, co nie przynosi owocu w życiu. Jan Chrzciciel zapowiada bliski sąd, który ma motywować do nawrócenia: Już siekiera jest przyłożona do korzenia drzew. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień (Mt 3, 10). Proces nawrócenia, trzymając się przywołanej metafory ogrodniczej, dokonuje się poprzez swoiste „przycinanie” naszego życia, przez odcięcie tych pędów naszego myślenia i działania, które przynoszą zły owoc.

Jan Chrzciciel nie naucza tylko o nawróceniu, lecz także o przyjściu Zbawiciela. Jan zatem nie naucza o sobie, lecz zapowiada Mesjasza. Chroni się za Jego posłaniem. On jest tym, który Mesjasza poprzedza. To dla nas bardzo piękny obraz. My także poprzedzamy Pana. Idziemy przed Nim, aby poprzez nas On mógł dotrzeć do współczesnych ludzi. Co pewien czas w historii uważni świadkowie czasów zwracali uwagę, że Kościołowi szkodzą nie jego przeciwnicy, ale letni chrześcijanie. Powinniśmy odnosić się do ludzi tak, by obudzić w nich tęsknotę, by czekali oni „na Tego innego” – na Tego, który zaspokoi ich najgłębsze tęsknoty. Adwent jest czasem odkrywania na nowo obecności Chrystusa pośród nas.