kazanie2

Niedziela, 29 stycznia 2023 roku

Szukajcie Pana… – tymi słowami zaczerpniętymi z Księgi proroka Sofoniasza rozpoczyna się dzisiejsza liturgia słowa (So 2, 3). Poszukiwanie Boga, odkrywanie Jego prawdziwego oblicza, kształtowanie w sobie właściwego obrazu naszego Stwórcy jest jednym z podstawowych zadań, wyzwań, jakie stają przed każdym z nas. W natłoku informacji, jakimi jesteśmy zewsząd zasypywani każdego dnia, nie jest to zadanie łatwe. W tym szumie informacyjnym, w którym przyszło nam żyć, trudno bowiem czasem odróżnić prawdę od fałszu.

Jednak Pan Bóg daje nam szansę na wsłuchanie się w Jego głos, gdy zaprasza nas, byśmy zgromadzili się wokół ołtarza na wspólnej modlitwie i łamaniu Chleba. W tej chwili wspólnej modlitwy mamy okazję nie tylko usłyszeć o tym, jaki naprawdę jest Bóg, który przywraca wzrok ociemniałym, dźwiga poniżonych, kocha sprawiedliwych, strzeże przybyszów, a przede wszystkim pozostaje wierny na wieki (por. Ps 146, 6. 8-9), ale mamy także okazję zobaczyć na własne oczy, jaki jest Bóg, który na naszych oczach oddaje się całkowicie w nasze ręce, który na naszych oczach umiera, abyśmy my mieli życie.

Odkrywanie prawdziwego obrazu Boga jest o tyle ważne, że przecież jako chrześcijanie, jako ludzie wierzący, jesteśmy powołani do tego, by swoim życiem Go naśladować, by swoim życiem ukazywać Go wszystkim, którzy Boga nie znają, ukazywać Jego bezgraniczną i bezwarunkową miłość względem każdego człowieka.

Drogą poznania Boga jest Jezus Chrystus, Syn Boży, Ten, który mówił sam o sobie: Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 14, 9). Idąc za zaproszeniem proroka Sofoniasza, wsłuchujemy się w dzisiejszą Ewangelię, wsłuchujemy się w początkowe – jakże ważne – słowa Kazania na Górze. W Starym Testamencie to właśnie góra była miejscem objawiania się Boga człowiekowi. To właśnie na górze Mojżesz otrzymał od Boga kamienne tablice z Dekalogiem (zob. Wj 19,1 – 20,21). A teraz, stojąc na górze, Jezus naucza, mówiąc o tym, jak żyć i postępować, by móc poznać Boga, jak traktować drugiego człowieka, by mieć udział w królestwie Bożym, jak odnosić się do drugiego człowieka, by swoim życiem faktycznie świadczyć o miłości Stwórcy względem swojego stworzenia.

Błogosławieni ubodzy w duchu (Mt 5, 3), bo gdy serce człowieka czuje się bogate i bardzo z siebie zadowolone, nie ma w nim miejsca na to, by kochać braci i cieszyć się tym, co w życiu najważniejsze – dopowiada papież Franciszek. Błogosławieni cisi (Mt 5, 5), czyli ci, którzy nie tracą sił na to, by narzekać na błędy innych, lecz postrzegają ich jako lepszych od siebie, jak to pisał św. Paweł w Liście do Filipian (por. Flp 2, 3). Błogosławieni czystego serca (Mt 5, 8), a więc ci, którzy są szczerzy wobec innych i mają czyste intencje, bo przecież w znaczeniu biblijnym serce oznacza to, czego naprawdę szukamy i pragniemy, to, co tak naprawdę widzi w nas Bóg, który patrzy na serce, a nie na to, co widoczne dla oczu (por. 1 Sm 16, 7). Błogosławieni miłosierni (Mt 5, 7), czyli ci, którzy potrafią innym przebaczać, stając się tym samym odblaskiem doskonałości Boga, którego nieskończone miłosierdzie wciąż utrzymuje nasz świat w istnieniu.

Błogosławieni, szczęśliwi są ci, którzy starają się na co dzień żyć tymi słowami Jezusa z Jego programowego kazania, bo będzie im dane poznać Boga nie tyle przez zdobywanie teoretycznej wiedzy, ale przez konkretne życiowe doświadczenia. Jezus zaprasza nas dzisiaj na drogę błogosławieństw, zaprasza nas, byśmy naśladowali Go w Jego uniżeniu, pokorze, ubóstwie, ogołoceniu, pragnieniu sprawiedliwości i miłosierdziu (por KKK, 520-521). Tylko wówczas uda nam się ujrzeć i poznać Boga takim, jaki rzeczywiście jest.